Droga bohaterki

Etap 1. Punkt wyjścia

Przez 11. 2. 2019 Bez komentarza

Zdjęcie: Gosia Procházka

Czy bohaterka ma świadomość bycia bohaterką? Oto jest pytanie. Zależy, na jakim etapie drogi się znajduje.

Być może mieszka w małym miasteczku, w którym życie od zawsze kręciło się w tym samym kierunku. Ma na imię Maria i potrafi się doskonale przystosować do wymagań lokalnej społeczności. Nauczyła się gotować rosół i pilnować dzieci sąsiadkom. To najlepsze, co może się jej teraz przydarzyć, to ślub z Józefem. Chodzą ze sobą już długo. Józef ma co prawda złote ręce, ale ta jego stolarka to okropna babranina. Jeden stół robi cały tydzień, w domu ciągle bałagan. No i nie jest już najmłodszy, co ma tę zaletę, że nie będzie kłopotów z teściową. Także jedynym zadaniem Marii jest perfekcyjnie odegrać rolę żony i matki. Nie krzyczeć, nie załamywać się, mieć trójkę inteligentnych dzieci i szanować autorytety. Nie dyskutować. Nie wychylać się. Spłynąć.

Ktoś jednak postanawia zrobić kleksa na tym obrazku. „Poczniesz i urodzisz syna. Będzie miał na imię Jezus“, usłyszy pewnego dnia. Czy to, co zobaczyła obierając ziemniaki na zupę, nie jest przypadkiem wytworem jej fantazji? Jak może począć i urodzić, skoro nie spała jeszcze z Józefem? Trudno się z tego będzie wytłumaczyć. Co powie Józef? Dobra, z Józefem sobie jakoś poradzi, ale ciotki?! Przestaną się do niej odzywać, będą ją wytykać palcami. Z perspektywy czterech ścian trudno to sobie wyobrazić, ale właśnie w tym momencie z napięciem obserwuje ją cały niewidzialny świat. Jedna jego część nie ma wątpliwości: „Nie ma szansy. Na pewno się podda.“ A ta druga klęczy modląc się: „Maria, dasz radę. Zrób to. Nie jesteś sama.“ Mijają długie sekundy, podczas których w głowie rozpada jej się mozaika przyszłego życia, wszystkie pewniki, na których się opierała. Powoli uświadamia sobie, że została wybrana, by stać się częścią niezwykłej historii, w której nie chodzi tylko o nią i Józefa, ale o miliardy ludzi z różnych pokoleń. I że nie jest wszystko jedno, jak na to wołanie odpowie, że musi podjąć decyzję. W ostatnim momencie, zanim anioł zniknie, zdąży jeszcze wyszeptać: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego.“ W tym momencie rozpoczyna się jej przemiana ze zwykłej kobiety w bohaterkę, która zrobiła pierwszy krok na drodze pełnej przygód i niebezpieczeństw.

Może i ty jesteś dziewczyną z sąsiedztwa, która przez całe życie stara się zawdzięczyć ludziom, a przy tym masz wrażenie, że nic się nie dzieje. Wszystkie dni są takie same i jakoś nikt cię nie chwali. Życie się zatrzymało, a ty trwasz zahibernowana w martwym punkcie, nieciekawa i bezwartościowa. W kółko powtarzają Ci się te same sytuacje, które Cię już nawet nie wkurzają, tylko nie możesz od nich uciec. I nic nie można z tym zrobić. Serio? A może to właśnie Ty jesteś bohaterką, która urodziła się po to, żeby odegrać niepowtarzalną rolę w nieśmiertelnej historii? Może ta historia zaczyna się od obierania ziemniaków? I wszystko zależy od Ciebie? Może nie tkwisz w martwym punkcie, może jesteś w punkcie wyjścia na drodze pełnej przygód i niebezpieczeństw? Na drodze, która jest wyjątkowa i prowadzi do skarbu, którego wartość przewyższa wszystko, co znasz. Dostrzegasz ją?

Dodaj komentarz