Droga bohaterki

Etap 3. Zwątpienie

Przez 13. 2. 2019 Bez komentarza

Zdjęcie: Gosia Procházka

Krystalizacja powołania to proces. Może trwać kilka chwil, może kilka lat. Na pewnym etapie czujesz się jak przed porodem. Wszystkie te myśli, które początkowo były niejasne i niedookreślone, jakby w fazie embrionalnej, zaczynają nabierać konkretnych kształtów. Mają ręce i nogi. Któregoś dnia uświadamiasz sobie, że jesteś nawet w stanie ubrać swoje powołanie w słowa. Nadać mu imię. Stajesz przed lustrem i mówisz sama do siebie „Moim powołaniem jest…” i czujesz głęboko w środku samej siebie, że to, co powiedziałaś, jest najprawdziwszą prawdą. Howgh! Nic dodać, nic ująć. Wiem, wiem, brzmi to patetycznie, ale spokojnie, nie musi wcale chodzić o odkrycie nowego lądu. Powołanie nie musi definiować wszystkich obszarów twojego życia. I nie musi być zadaniem na całe życie, choć z drugiej strony i tak może być. Może chodzić o jedną z pozoru mało znaczącą rzecz, która na pierwszy rzut oka niewiele wnosi do twojego życia. Co nie zmienia faktu, że jest dokładnie tym, co usłyszałaś wsłuchując się w głos swojego sumienia. Może masz wyjechać w jakąś podróż. Może napisać artykuł. Może porozmawiać z kimś dla ciebie ważnym o czymś, co dawno chciałaś mu powiedzieć. Może masz o kogoś zadbać. Może masz coś uporządkować. Cokolwiek to jest, wiesz z pewnością, że zostałaś do tego powołana.

To jest właśnie moment, kiedy bohaterka musi podjąć decyzję, co zrobić z taką wiedzą. Już wie, jakie jest jej powołanie. Na ten wewnętrzny głos, który do czegoś ją wzywa, może odpowiedzieć na trzy różne sposoby: „Tak.” Przyjmuję to, co usłyszałam, jako moje własne, niepowtarzalne powołanie i zrobię wszystko, żeby je zrozumieć i spełnić. „Nie.” Odmawiam iść za tym głosem. Choć wiem, że jest prawdziwy, nie zamierzam poświęcać mu uwagi. „Ani tak ani nie.” Znam swoje powołanie, ale nie robię nic, by go w swoim życiu zrealizować. Wyczekuję, waham się, zwlekam. To takie skrzyżowanie dróg. Stoisz na rozdrożach i musisz wybrać, którym szlakiem pójdziesz. Każdy z nich prowadzi do innego celu. A czas mija. Mijanie czasu wnosi do tego procesu dreszcz emocji, napięcie.

Pamiętasz swój ślub? Mówiąc „tak” swojemu mężowi, ślubowałaś mu, że z nim wiernie wytrwasz w bogactwie i biedzie, zdrowiu i chorobie, dopóki was śmierć nie rozłączy. I tak właśnie będzie z twoim powołaniem. W bogactwie i biedzie, w zdrowiu i chorobie – wszystko może się zdarzyć, ale idąc po tej drodze, pójdziesz po drodze wierności głosowi, który rozpoznałaś jako prawdziwy i ważny. Odpowiedź „nie” może wydawać się najprostsza. Dziękuję, nie skorzystam. Nie chcę. Nie jestem zainteresowana. W uprzejmy, ale stanowczy sposób szczelnie zamkniesz się na intymny kontakt z własnym sumieniem. Well. Pociąga to za sobą konieczność życia bez siebie, codziennego życia we własnym ciele z kimś obcym. Jeśli wybierzesz trzecią odpowiedź i pozostaniesz wpatrzona w drogowskazy, zastygnięta na miejscu, tylko z pozoru nic się nie stanie. Będzie mijać czas, a wraz z nim zaczną się zmieniać okoliczności. Jeden przykład. Jeśli masz z kimś porozmawiać, a wyczekujesz, zwlekasz i wahasz się, może się zdarzyć, że ten ktoś zniknie raz na zawsze z twojego życia i rozmowa w cztery oczy nie będzie już możliwa. Niezależnie od tego, jakiego wyboru dokonasz, coś się zmieni.

Ok. Bohaterki wybierają odpowiedź „tak”. I to „tak” trzeba wykrzyczeć, bo ledwo je słychać we wrzasku innych słów, które z niebywałą prędkością wyrzucają z siebie nieodłączne postacie towarzyszące bohaterce w jej drodze. Strach, poczucie winy, wstyd, nawał innych spraw nie cierpiących zwłoki, nagle pojawiające się niezwykle atrakcyjne propozycje, wprost nie do odrzucenia i tak dalej… No bo co powiedzą koleżanki z pracy, kiedy któregoś dnia natrafią w Internecie na twój nowy blog? Taka normalna Gosia z pracy, a bloga pisze! Albo: już bierzesz do ręki telefon, żeby zadzwonić do tej bliskiej osoby, której nie słyszałaś od pół roku, ale… co będzie, jak cię skrzyczy? Obrzuci stekiem wyzwisk? Zmiesza z błotem? Albo: chcesz kupić bilet, bo wiesz, że masz wyjechać, ale… dziecko akurat ma szkolną akademię, przecież musisz siedzieć i bić brawo! Słyszysz tylko wątpliwości? Powtarzaj w kółko swoje posłanie. Napisz na kartce i powieś na ścianie. Miej na tapecie w komputerze i smartfonie. Zamów naklejkę na samochód. Zapamiętaj i powtarzaj. Bądź wierna.

Dodaj komentarz