O miłości

Miłość jest namiętna

Przez 1. 8. 2019 2 komentarze

Foto: Gloria Williams, Pixabay.com

Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje.
Łukasz 7,47

Taka sytuacja: jest impreza, mnóstwo jedzenia, eleganckie towarzystwo. Ci najważniejsi, ci, co coś znaczą, zaprosili na imprezę Jezusa. Siedzą przy stole – kanapki, sałatki, drogie wino. Posprzątane, wypucowane, wyprasowane. Cóż szczególnego może ten Jezus wnieść do naszego życia, skoro i tak wszystko jest jasne? Jasne, co wolno a czego nie wolno, jak zarabiać na życie, jak się zabawić, a przy tym zachować umiar i zdrowy rozsądek. Zachować dystans, chronić granice i asertywnie odgrodzić się od wszystkiego, co mogłoby nas głębiej poruszyć.

W tej właśnie scenerii pojawia się jawnogrzesznica. Ta, co się trzy razy rozwiodła, w kościele pojawia się tylko wtedy, jak ktoś umrze, ubiera się w sukienki z głębokim dekoltem, ma śniadą cerę i nikt tak naprawdę nie wie, skąd tak ma kasę. Jezus akurat rozmawia z pastorem, kiedy nagle ta właśnie kobieta dotyka jego ręki. Wyjmuje z błyszczącej torebki drogą butelkę z perfumami Hugo Boss i wciska mu je mówiąc „Weź je, Jezu. Schowałam je specjalnie dla Ciebie.“ Zapada cisza. W powietrzu unosi się intensywny zapach. W tej ciszy słychać tylko jej drżący głos. Po twarzy spływają łzy, z nosa coś kapie, miesza się ze łzami i spada na ręce Jezusa. Oczywiście nie ma chusteczki do nosa. Rozpuszcza włosy i stara się to wszystko nimi wytrzeć. Czarne splątane włosy dotykają ciała Jezusa. Atmosfera nie do wytrzymania. Z trudem utrzymuje się na nogach i zamiast usiąść, osuwa się na kolana do stóp Jezusa i wciąż płacze. Upuszcza z rąk szklaną karafkę z perfumami. Powoli rozlewają się po podłodze. Ktoś biegnie po ścierkę, ktoś inny po odkurzacz. Ktoś nie może się powstrzymać od komentarza: „Gdyby te perfumy sprzedała na Allegro, można było przekazać dar na Armię Zbawienia…“

Szok. To jest właściwe słowo. Szok i jedyne życzenie: niech już ta kobieta zniknie. Żeby znów było posprzątane i pozamiatane. Jezus też nie jest bez winy – dlaczego w ogóle do takich sytuacji dopuszcza?! Przecież takich rzeczy nie wolno tolerować. Przekroczyła wszystkie możliwe granice. Nic z niej nie będzie.

Jezus się nad nią pochyla i podnosi. Bierze za rękę i patrzy w oczy. „Twoje grzechy są odpuszczone.“ Kropka. I wyjaśnia pastorowi: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo kocha.“ Kocha namiętną, nie znającą granic, dziką miłością. Daje to, co najdroższe, to, co akurat ma pod ręką. I nie zastanawia się, czy wypada. Płacze, szepce, krzyczy. Kocha. I dobrze. Już jest dobrze. Jest ci odpuszczone wszystko, czego nie ogarniasz. W zamian za całą tę histeryczną miłość.

2 komentarze

  • Kasia pisze:

    Gosiu super!!!! Zaskoczylas mnie ta nowoczesna i swietnie oodana interpretacja. Masz talent. Pozdrawiam,
    Kasia

    • Gosia pisze:

      To jest siła tej niesamowitej, ponadczasowej historii. Tylko Bóg potrafi tak myśleć, czuć, reagować. On jest absolutnie zaskakujący… Pozdrowienia dla Ciebie, Kasiu!

Dodaj komentarz