O miłości

Miłość nie zazdrości

Przez 1. 8. 2019 2 komentarze

Foto: Tim Mossholder, Unsplash.com

Miłość nie zazdrości.
1. List do Koryntian 13,4

W rodowodzie Jezusa zapisanym przez ewangelistę Mateusza odnotowane są imiona pięciu kobiet. Jedna z nich to dziewica Maria, wychowana zgodnie z tradycją religijną, pochodząca z narodu wybranego. Pozostałe to poganki, prostytutki, rozwódki, a jedna spała nawet ze swoim teściem.

Cóż. Bóg utorował sobie drogę na świat używając do tego kobiet, które ani czasach, w których żyły, ani dziś nie spełniają standardów sprawiedliwego i świętego życia. I wybrał też Marię, o której ewangeliści mówią tylko tyle, że była dziewicą.

Słyszałam kiedyś taką anegdotę: Dwie kobiety uskarżały się pastorowi na swój los. „Och, gdybym była taka jak Asia! Jak ona wszystko ogarnia, jaka ona zaradna, dzieci dobrze wychowane, kochający mąż“, mówiła ta pierwsza o tej drugiej. „Ach, gdybym ja była taka jak Basia, co tak pięknie śpiewa! Jaka ona empatyczna, subtelna, jak nie z tego świata“, wzdychała ta druga, mówiąc o tej pierwszej.

Zawiść, pełzający, niepozorny, dobrze ukryty stosunek do drugiego człowieka, który z reguły więcej wie, więcej ma, lepiej sobie radzi, bardziej go widać, bardziej mu dziękują i głośniej oklaskują, zawiść nie ma nic wspólnego z miłością. Miłość to sztuka przyjęcia swojego własnego losu z wdzięcznością i uwolnienia od zachłannego porównywania się z innymi.

Tak jak Rachab – prostytutka, Tamar – niemal spalona na stosie oszustka, Batszeba – ta, co się puściła z królem i Rut – uboga cudzoziemka zbierająca po kryjomu resztki zboża na cudzym polu – mamy niezastąpione i wyjątkowe miejsce w historii napisanej przez samego Boga. Miłość polega na tym, żeby kochać swoją własną historię i nie zazdrościć innym tej ich.

2 komentarze

  • jacek pisze:

    Tak, napisano wiele o miłości. Mamy kochać bliźniego i wroga, kochac naszego Boga ze wszystkich sil, dzieci upośledzenie i biedne, naszych rodziców, rodzeństwo, żonę i męża, braci i siostry w kosciele, i ocxywiscie kochac samego siebie. Ta lista wydaje się nie mieć końca. I odkrywam że nie jesteśmy w stanie kochać tych wszystkich ludzi o własnych siłach. Potrzebujemy Bożej, nadnaturalnej pomocy ze strony Boga aby zacząć naprawdę kochać innych. Tak ,możemy i powinnismy się starać kochać tych ludzi i może nawet będziemy mieli pewne sukcesy. Ale prawdziwa miłość o której mowi Jezus, przemieniajacej nas i ludzi wokół nas to miłość ktorą mozemy tylko otrzymac jako dar, jako łaskę, niezasluzony prezent od istoty o wiele doskonalszej od nas samych. Dlatego powinniśmy prosić o ten dar aby go otrzymać. (patrz owoce Ducha Swietego). Nasza stara natura będzie ciągle. tylko popychala nas do miłości egoistyczne gdzie moje „ja” jest najwazniesze. A to sprawia że żyjemy w poczuciu winy wzg. innych. Staramy się i ciągle nie wychodzi. Ciągle zawodzimy. Fajnie jest mieć przyjaciół którzy chcą wzrastać razem z nami w tej nowej miłości np w kościele. 🙂

    • Gosia pisze:

      Doświadczyłam, że cała tajemnica w tym, że tą Miłością jest Jezus. Nie ja kocham, ale Jezus, który jest we mnie. Panie Jezu, więcej Ciebie w nas!

Dodaj komentarz