Droga do Santiago de Compostela

Camino, czyli droga do Santiago de Compostela, była przez dwa lata moim marzeniem.
Właściwie chciałam dojść aż na koniec świata – na Przylądek Fisterra.
Więc pewnego dnia wstałam i poszłam…

Główną przeszkodą, którą musiałam pokonać, był strach.
I przekonanie, że nie mam prawa chodzić, gdzie mi się podoba.
A co dopiero dzielić się z innymi tym, co przeżyłam…
Pokonałam wszystkie progi i chcę dodać odwagi Tobie:
Wstań i idź.
Pokonaj strach, poczucie winy i wstyd.
I zostań jednym z milionów pielgrzymów, którzy chodzą tą drogą od stuleci.
Buen camino!

Jak się przygotować do Camino de Santiago

Prowadzę raczej siedzący tryb życia. Na dłuższe wyprawy wyruszam może 5-6 razy do roku. Miałam więc wątpliwości, czy fizycznie dam radę przejść ponad 200kilometrową trasę.

Od momentu, kiedy podjęłam decyzję o pielgrzymce, do pierwszego dnia na drodze upłynęły dwa lata. Poświęciłam je na czytanie książek, przewodników, wpisów na forach dyskusyjnych, rozmowy z tymi, którzy mieli już drogę za sobą, a także na gromadzenie sprzętu i trenowanie dłuższych wędrówek.

Pierwszym zakupem, którego dokonałam, były teleskopowe kijki trekkingowe. Po złożeniu z łatwością można je przymocować do plecaka i przewieźć w luku bagażowym samolotu. Cały plecak trzeba tylko owinąć specjalną folią, a kije muszą mieć założone gumowe buciki.

Chodziłam z nimi po osiedlu, w parku, wyjeżdżałam na weekendy w góry. Latem przed odlotem do Hiszpanii chodziłam w góry na wielogodzinne wyprawy z plecakiem na ramionach i kijkami w dłoniach. Dzięki temu treningowi uświadomiłam sobie, że będę w stanie przejść maks. 25 km dziennie, co pozwoliło mi zaplanować trasę i wybrać punkt wyjścia.

Sama w drodze do Santiago
Jak znaleźć towarzysza podróży?

Towarzysz podróży sam mnie znalazł. Choć wyruszyłam w drogę sama, siostrzaną duszę spotkałam nieoczekiwanie w pierwszym hostelu, w którym się zatrzymałam. Szłyśmy razem codziennie aż do Santiago i do dziś jesteśmy w kontakcie. W kryzysowych sytuacjach takich jak bóle nóg, choroby, głód czy pragnienie zupełnie obcy ludzie spontanicznie dzielili się z nami o wszystko, czego potrzebowałyśmy: buty, jedzenie, butelki, telefon, dobre słowo. I z obcych ludzi stawali się nagle naszymi przyjaciółmi. Pod tym względem droga daje przedsmak raju.

Spotkałam na niej rodziców z bardzo małymi dziećmi, grupę nastoletnich piłkarzy z dwudziestoletnimi trenerami, emerytów z całego świata, psy z ich właścicielami i kobiety wędrujące samotnie. Pomysł, żeby wyruszyć w pojedynkę, okazał się świetny. Nigdy nie czułam się samotna. Wielokrotnie miałam poczucie głębokiej przynależności do ludzkiej wspólnoty, a jednocześnie miałam dostatek miejsca na wyciszenie, autorefleksję i modlitwę.

Co zabrać w drogę do Santiago?

Dostałam radę: plecak o maks. ciężarze 10% wagi Twojego ciała. Mój plecak ważył 12 kg, tzn. o wiele więcej. Jeśli chcesz sprawdzić pełną listę mojego ekwipunku, kliknij tutaj. Jeśli mam wymienić trzy rzeczy, bez których bym się nie obeszła, będą to ziołowe tabletki ułatwiające zasypianie, plastry na pęcherze Compeed i dobre buty.

Zauważyłam, że wielu pielgrzymów zamawiało w hostelu za 3 euro przewóz bagaży do następnego miejsca zakwaterowania. Rano zostawiali w recepcji plecak z włożoną do środka karteczką z nazwiskiem, nazwą hotelu, w którym chcieli wieczorem spać, i trzema euro, a sami wyruszali w drogę z niewielkim plecaczkiem z najważniejszymi rzeczami. Ja przez cały czas niosłam na plecach całe wyposażenie. Po dwu dniach, kiedy miałam wrażenie, że odpadają mi ramiona i łamie mnie w krzyżu, ze zdziwieniem stwierdziłam, że ciało się przyzwyczaiło i ból zniknął.

Jak zdobyć credencial czyli paszport pielgrzyma?

Kupiłam go w pierwszym albergue, w którym się zatrzymałam. Recepcjonista odcisnął w nim swoją pieczątkę i dopisał datę, by potwierdzić, że w tym miejscu rozpoczęłam wędrówkę. W każdym miasteczku w restauracjach, hostelach, barach i w większości kościołów znalazł się ktoś, kto przystawiał kolejną pieczątkę.

Kto wydaje compostelę czyli certyfikat o przejściu drogi św. Jakuba?

Compostela, ozdobny dyplom w łacinie, potwierdzający odbycie pielgrzymki, wydawana jest w jednym miejscu w Santiago – w Biurze Pielgrzyma znajdującym się w pobliżu katedry. Compostelę otrzyma za darmo każdy, kto przyniesie credencial udowadniający, że przeszedł pieszo czy przejechał na koniu lub ośle co najmniej 100 km lub przejechał na rowerze co najmniej 200 km.

Kiedy wyruszyć w drogę do Santiago?

Dwa tygodnie od połowy września (14.-28. września 2017 r.) wybrałam biorąc pod uwagę potrzeby rodziny i pogodę. Dzieci miały już kupione zeszty i podręczniki, panowała wciąż jeszcze letnia pogoda, ale upałów nie było. Stwierdziłam, że rodzina wytrzyma beze mnie czternaście dni i nie pomyliłam się 

Podczas pielgrzymki pogoda odzwierciedlała zmiany ukształtowania terenu i pory dnia. Najwyższa temperatura, 26°C, panowała na lotnisku w Madrycie. Najzimniej, około 4°C, było podczas przejścia etapu górskiego w okolicach O Cebreiro.

Noce, a w górach także niektóre poranki, były naprawdę zimne, czasami mżyło, a przyroda pogrążona była we mgle. W południe słońce nabierało sił i zapadało późno wieczorem. Większość drogi przeszłam ubrana w koszulkę z krótkim rękawem

Gęsty deszcz towarzyszył mi tylko przez jeden dzień przy dochodzeniu do Santiago, co jest podobno przysłowiowe. „Pada jak w Santiago“ czyli bez przerwy… Hiszpanie, z którymi zaprzyjaźniłam się w drodze, zalecali jako najlepszy termin na pielgrzymkę wrzesień.

Jaką trasę wybrać?
Gdzie zacząć?

Wszystkie drogi prowadzą do Santiago. Takie wrażenie odniosłam podczas moich wędrówek po czeskich górach czy polskim wybrzeżu. Kilkakrotnie znalazłam się na trasie, która kończyła się na hiszpańskim wybrzeżu Atlantyku. Zainspirowało mnie to do podjęcia własnego camino.

W samej Hiszpanii wyznaczonych jest kilka podstawowych wariantów drogi:

Zdecydowałam się przejść część Camino Francés. Rano odleciałam z Pragi do Madrytu, gdzie przesiadłam się na autobus, którego stanowisko znajdowało się tuż przy wyjściu z lotniska, by wieczorem znaleźć się na dworcu w miasteczku Ponferrrada. Mapy Google zaprowadziły mnie do hostelu, w którym zarezerwowałam miejsce będąc jeszcze w Pradze. Kolejnego ranka byłam już na szlaku.

Etapy

Etapy mojej drogi::

  1. dzień samolotem z Pragi do Madrytu i stąd autobusem do Ponferrady
  2. dzień Ponferrada – Villafranca del Bierzo – 23 km
  3. dzień Villafranca del Bierzo – La Faba – 23 km
  4. dzień La Faba – Triacastela – 24 km
  5. dzień Triacastela – Sarria – 23 km
  6. dzień Sarria – Portomarín – 23 km
  7. dzień Portomarín – Palas de Rei – 25 km
  8. dzień Palas de Rei – Melide – 15 km
  9. dzień Melide – Arzúa – 14 km
  10. dzień Arzúa – O Pedrouzo – 19 km
  11. dzień O Pedrouzo – Santiago de Compostela – 20 km
  12. dzień Santiago de Compostela autobusem do Muxíi a później pieszo do Lires – 17 km
  13. dzień Lires – Fisterra – 12 km
  14. dzień z Fisterry autobusem do Santiago de Compostela i stąd samolotem do Madrytu
  15. dzień samolotem z Madrytu do Pragi

Razem 238 km pieszo

Santiago to jeszcze nie koniec
Po co i jak dojść na Przylądek Fisterra

Droga św. Jakuba kończy się w Santiago de Compostela, oddalonym o ok. 90 km od Przylądka Fisterra. Za przylądkiem rozpościerają się już tylko niekończące się wody Oceanu Atlantyckiego.

Zgodnie ze średniowieczną tradycją pielgrzymi, którzy docierali aż do ówczesnego końca świata, na znak zakończenia swojej drogi i wewnętrznej przemiany spalali na palenisku kawałek swojego ubrania. Dla mnie był to bardzo symboliczny i silny moment.

Do Fisterry można dojść pieszo bezpośrednio z Santiago po wyznaczonym szlaku. Wybrałam inną opcję, ponieważ chciałam zobaczyć większy fragment wybrzeża i kościół w miasteczku Muxía. Z Santiago dojechałam autobusem do Muxíi, a 30kilometrową wędrówkę do Fisterry rozłożyłam na dwa dni. Był to najpiękniejszy etap drogi, który przeszłam zupełnie sama, w ciszy, w pobliżu oceanu.

Całe Costa de Morte, Wybrzeże Śmierci, ma swoją własną, dziką, liczącą 200 km Camino dos faros, Drogę Szlakiem Latarni Morskich. Wierzę, że pewnego dnia w nią wyruszę…

Oznakowanie szlaku św. Jakuba

Droga, którą przeszłam, była świetnie oznaczona symbolami żółtych strzałek lub muszli. Nie sposób było się zgubić.

Camino Francés jest wyznaczone na mapach Google. Całą trasę można wgrać do smartfona dla większego poczucia bezpieczeństwa.

Oznakowanie Camino Fisterra, czyli szlaku z Muxíi na Przylądek Fisterrra, jest trochę bardziej skomplikowane. Tę samą drogę można przejść w dwu różnych kierunkach. Zacząć w Muxíi i dojść do Fisterry lub odwrotnie. Słupki dla każdego wariantu drogi są wyposażone w dodatkowy napis np. „a Fisterra“, tzn. „kierunek Fisterra“. Strzałki mają nieco inny kształt niż na Camino de Santiago. Zanim znalazłam właściwą drogę i przyzwyczaiłam się do nowych znaków, zabrało mi to trochę czasu. Później było już łatwo.

Gdzie, jak i za ile znaleźć nocleg na Camino de Santiago?

Na tym etapie Camino Francés, który zaliczyłam, schroniska znajdowały się w odległości kilku kilometrów od siebie. W każdym miasteczku było ich kilka. Z żadnego innego typu zakwaterowania nie korzystałam.

Pierwszy nocleg w schronisku, czyli albergue lub refugio, zarezerwowałam jeszcze przed odlotem z Pragi przez booking.com. Przez kolejnych kilka dni rezerwacje nie były potrzebne. W każdej większej miejscowości można było znaleźć wolne łóżko za około 8 euro.

Na etapie drogi tuż przed miastem Sarria i dalej aż do Santiago, które jest od niego oddalone o ok. 113 km, powstał problem z miejscami noclegowymi. Nie mogłam już liczyć na to, że po dotarciu wieczorem na miejsce znajdę w schronisku wolne łóżko. Od tego momentu zawsze rezerwowałam nocleg za pomocą smartfona przez booking.com, płacąc z góry kartą. Ceny były już wyższe, około 13 euro.

Schroniska różniły się stylem i poziomem wyposażenia. Niezwykła atmosfera panowała w kamiennych domach w Galicji. W nocy było w nich jednak stosunkowo zimno, bez puchowego śpiwora nie dałabym rady. Schroniska w większych miastach dysponowały kuchnią z lodówką, kuchenką i mikrofalówką oraz dużą jadalnią. Za opłatą można było skorzystać z pralki i suszarki. W pokojach na piętrowych łóżkach spało 6 do 12 osób. Pierwszej nocy zrozumiałam, że zatyczki do uszu nie pomogą mi zasnąć, łykałam więc ziołową tabletkę na spanie i rano budziłam się wypoczęta.

Co jeść w drodze do Santiago?

Staram się jeść wyłącznie roślinną żywność, dlatego kwestia jedzenia była dla mnie prawdziwą zagwozdką. Przed odlotem kupiłam mnóstwo saszetek z gotową kaszą owsianą czy błyskawiczną potrawą z soczewicy. Kiedy jednak stwierdziłam, że zapas veggie dań na całą pielgrzymkę waży ponad 2 kg, zrezygnowałam z pomysłu, by nieść go na plecach.

W drodze napotkałam kilka albergue ecologico, gdzie podawano rewelacyjne wegańskie kolacje za ok. 7 euro. Można tam też było kupić za dobrowolny datek (donativo) owoce i warzywa z ogrodu właścicieli. Jednak w zdecydowanej większości restauracji i barów przeważały tłuste dania mięsne albo mocno słodkie ciasta. Szybko zrozumiałam, że najlepszym wyjściem będzie zaopatrywanie się w sklepach (supermercado) w mieście i gotowanie kolacji w schronisku. Wieczorem wyruszałam więc na zakupy, z których przygotowywałam kolację i prowiant na cały następny dzień. Bardzo pomocne okazały się plastikowe sztućce, nóż, plastikowe torebki na jedzenie z IKEA i torba na zakupy, które zabrałam z domu.

Źródła wody nadającej się do picia są oznaczone napisami w języku galicyjskim auga potable. Codziennie starałam się wypić ok. 2l wody z kranu lub z leśnych źródeł, do której dodawałam cytrynę i świeży imbir. Nie używałam żadnych specjalnych butelek ani filtrów. I czułam się świetnie!

Ile kosztuje droga do Composteli?

Najdroższy był transport. W moim przypadku pochłonął niemal 1440 PLN. Obejmował bilet powrotny na samolot na trasie Praga – Madryt, bilet na samolot z Santiago de Compostela do Madrytu i bilet na autobus z Madrytu do Ponferrady.

Wszystkie koszty na miejscu: noclegi, jedzenie, drobne upominki dla rodziny i przyjaciół zamknęły się w granicach 300 eur (ok. 1300 PLN), tzn. dziennie ok. 25 eur. Do tego trzeba doliczyć wyposażenie o wartości ok. 1600 PLN, które kupowałam stopniowo w ciągu dwu lat: kijki, buty, ubrania z wełny merynosów, specjalny płaszcz nieprzemakalny to najdroższe pozycje. Po powrocie stale ich używam i jestem z nic bardzo zadowolona.

  • Chcesz wyruszyć w drogę, ale masz mnóstwo pytań?
  • Potrzebujesz zachęty, by zrobić pierwszy krok?
  • Chcesz podzielić się doświadczeniami lub uwagami?
  • Podziel się w komentarzu pod artykułem. Cieszę się na Twój wpis!

4 komentarze

  • Renia pisze:

    Dziękuje ślicznie Małgosiu za tego bloga i mnóstwo przydatnych informacji
    Pozdrawiam serdecznie 😃

  • Mirosława pisze:

    Jestem pełna podziwu dla Ciebie Małgosiu. Twoje rady są b czytelne i na pewno wiele osób, które podejmują trud dotarcia pieszo do Santiago de Compostela z nich skorzystać. Serdecznie Cię pozdrawiam. Jesteś b.dzielna. Mirka, koleżanka Twojej przemiłej mamy.

Dodaj komentarz