Kim jestem w Chrystusie

Jezus dokładnie wiedział, kim jest i nie bał się o tym otwarcie mówić. Świadomy tego, że jest umiłowanym Synem Bożym klękał przed ludźmi i mył ich brudne nogi. Nie starał się zasłużyć na ludzką miłość czy podziw. Wiedział, że jest akceptowany, bezpieczny i że jego życie ma znaczenie. Bóg daje tę samą tożsamość każdemu, kto w Niego wierzy. Każdemu. Uwierzyłam, że Jezus Chrystus jest moim zbawicielem, moim ratownikiem, że należę do Niego, że w Nim i dzięki Niemu jestem ukochaną córką Boga.

Nigdy nie jestem sama

Czasami mam wrażenie, że wszystko jest na mojej głowie i nikt mi nie pomaga. Kiedy budzę się rano, widzę niekończącą się listę zadań. Zasypiam myśląc o tym, czego znów nie zdążyłam zrobić. W ciągu dnia towarzyszy mi uczucie samotności i niedostateczności. Nie nadążam, nie ogarniam, jestem nadmiernie obciążona. Jezus nie jest szefem, który nakłada na mnie ciężkie brzemiona mówiąc: „No to pokaż, co umiesz, dziewczyno.“ Przeciwnie, mówi: „Przyjdź do mnie, kiedy jesteś zmęczona, stanę u twojego boku, zrzuć na mnie swoje ciężary. Ja jestem z tobą we wszystkie twoje ciężkie dni.“

Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
Mateusz 28,20

Jestem przyjaciółką Jezusa

Moi przyjaciele, w ciągu mojego niemal pięćdziesięcioletniego życia miałam was kilku. Wpuściliście mnie do swoich domów, tańczyłam na Waszych weselach, trzymałam na rękach Wasze pierworodne dzieci. Widziałam, jak płakaliście na pogrzebie, słuchałam, kiedy przyznawaliście, że nie znacie drogi wyjścia z kryzysu małżeńskiego. Dzieliliśmy się wszystkim, co mieliśmy – jedzeniem, ubraniami, najintymniejszymi tajemnicami. Jezus mówi: „Nazwałem cię moją przyjaciółką, przekazałem ci wszystko, co wiem, obnażyłem się przed tobą w momencie urodzenia i śmierci. Jesteś mi tak bardzo bliska.“

Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Jan 15,15

Jestem czysta

Upaprana – to słowo najlepiej określa, jak się czuję, kiedy daję upust swojej wściekłości. Kiedy nadęta pychą poklepuję się z uznaniem po plecach. Kiedy zazdroszczę koleżankom nowych domów, kwitnących ogrodów i zdolnych dzieci. Czuję się upaprana, ubrudzona, grzeszna. Boże, umyj mnie tym najlepszym mydłem! Nie chcę być pyszna, pełna zawiści i żyć z poczuciem krzywdy. Chcę być czysta! Bóg jest wierny i łaskawy – tego nauczyłam się po latach chodzenia z Nim. Pełny miłosierdzia. Przebacza mi za każdym razem, kiedy mówię: „Znowu poległam, Tato. Ześlij na mnie Twój śnieg przebaczenia.“

Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję.
Psalm 51,7

Jestem dzieckiem Boga

To było ponad 20 lat temu. Mój przyjaciel powiedział mi: „Twoje życie wygląda jak pokój, przez który przeszło tornado. Poprzewracane szafy, rozwalone ściany. A co ty robisz? Starasz się zaciągnąć firanki w oknach. Gosia, to ci nie pomoże. Ty potrzebujesz zburzyć wszystko i budować od nowa. Musisz się na nowo urodzić. Zacząć wszystko od początku i to z Bogiem, jako Jego dziecko.“ Pochyliłam głowę i wyszeptałam: „Jezu, poddaję się. Oddaję Ci się. Potrzebuję Cię, Twojego ratunku, Twojego zbawienia. Wierzę Ci. Otwieram swoje serce. Wejdź“. To była chwila, kiedy stałam się dzieckiem Bożym.

Tym, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga.
Jan 1,12-13

Jestem bezpieczna

Szok. Życie toczyło się na pełnych obrotach – projekty, zadania, telefony, wyjazdy, negocjacje, treningi, zakupy, hipoteki, inwestycje. I nagle koniec. Pandemia. Z dnia na dzień wszystko ucichło i zamarło w bezruchu. Już się nigdzie nie śpieszyliśmy. Zatrzymaliśmy się, zamknęliśmy drzwi, usiedliśmy i wlepiliśmy wzrok w ścianę. Z czego będziemy żyć? Jak zapłacimy rachunki? Co z biznesem? A matura? Urlop? Pojawiło się wielkie pragnienie – schować się, zaszyć w jakimś bezpiecznym miejscu, gdzie nie przedostaną się złe wiadomości i niepewność. Takie miejsce istnieje. Nazywa się „w Bogu“. W ramionach Boga. W Bożych dłoniach. W Nim.

Wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu.
List do Kolosan 3,3

Pochodzę z królewskiego rodu

Od dzieciństwa bałam się robienia zakupów. Nie chodzi o supermarkety, ale takie miejsca, w których trzeba otworzyć drzwi, przekroczyć próg, powiedzieć, czego chcę czy nie daj Boże coś wyreklamować. Takie miejsca mnie przerastają. Gdzieś w środku mam zakodowane fałszywe przekonanie, że powinnam milczeć, niczego nie chcieć, nie dyskutować, słuchać najlepiej nie istnieć. Ten, kto rodzi się na nowo z Boga, otrzymuje jednak nową tożsamość. I to od razu królewską. Zanim więc otworzę drzwi od jednego z tych sklepów, w których straszy, biorę głęboki oddech, powtarzam sobie: „Pochodzisz z królewskiego rodu, Gosiu!”, poprawiam koronę na głowie i dopiero potem wchodzę.

Temu, który nas umiłował i obmył nas z naszych grzechów swoją krwią; i uczynił nas królami i kapłanami dla Boga, swego Ojca, jemu chwała i moc na wieki wieków. Amen.

Objawienie św. Jana 1,5-6

Jestem kochana

Ty mnie kochałeś, Boże, kiedy byłam chuda i niepłodna. I kochałeś mnie również, kiedy podczas ciąży przytyłam 20 kilogramów. Ty mnie kochałeś, kiedy byłam bezrobotna. I kochasz mnie teraz, kiedy pracuję po 12 godzin na dobę. Ty mnie kochasz, kiedy dla Ciebie śpiewam i wychwalam Cię. I kochasz mnie, kiedy desperacko proszę o przebaczenie. Ty mnie kochasz i mówisz: „Piękności moja, choćby nawet góry runęły do morza, moja miłość od ciebie nie odstąpi.“

Góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.

Izajasz 54,10

Jestem wybrana

Nie znalazłam się na świecie przez przypadek ani przez pomyłkę. Jestem chciana, oczekiwana, wybrana i powołana. I nie chodzi wcale o to, co sobie wymyśliłam, zaplanowałam czy czego się dorobiłam. Jestem tutaj, bo chciałeś tego Ty. Ty mnie tutaj chciałeś mieć, Boże. I ufasz mi na tyle, że powierzyłeś mi specjalne zadanie: „Idź. Nie siedź w kącie. Podnieś się, stój mocno i rusz z miejsca. Idź i przynieś owoce, które będą trwać na wieki.“

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje.
Jan 15,16

Jestem kochana

Ty mnie kochałeś, Boże, kiedy byłam chuda i niepłodna. I kochałeś mnie również, kiedy podczas ciąży przytyłam 20 kilogramów. Ty mnie kochałeś, kiedy byłam bezrobotna. I kochasz mnie teraz, kiedy pracuję po 12 godzin na dobę. Ty mnie kochasz, kiedy dla Ciebie śpiewam i wychwalam Cię. I kochasz mnie, kiedy desperacko proszę o przebaczenie. Ty mnie kochasz i mówisz: „Piękności moja, choćby nawet góry runęły do morza, moja miłość od ciebie nie odstąpi.“

Miły mój odzywa się i mówi do mnie: „Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!”
Pieśń nad pieśniami 2,10

Jestem światłem świata

Są dni, kiedy wydaje się to fikcją. Dni, kiedy ogarnia mnie ciemność, smutek i beznadzieja. Kiedy wszystko wokół mnie i we mnie jest ciemne. „Wy jesteście światłem świata“, mówi na to Jezus. Jesteście. Nie pewnego razu będziecie, jak się bardzo postaracie. Jesteście światłem już teraz. W najgłębszej warstwie mnie ukryte jest specjalne miejsce, w którym przebywa światłość. Miejsce, które jest święte, niezniszczalne, w którym świeci wieczne światło Ducha Świętego. To mój duch, w którym przebywasz Ty, Boże. Ukryty w sercu, otulony moim ciałem. Niech Twoje światło przenika do wszystkich zakamarków moich myśli i uczuć, niech też oświetla ludzi wokół mnie, aby mogli Cię widzieć i chwalić.

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
Mateusz 5,14-16

Jestem silna

Miałam problemy z wychowywaniem dzieci. Czułam się bezsilna. Zwierzyłam się pewnej starszej kobiecie: „Nie cierpię krzyczeć na dzieci. Sama nie wiem, dlaczego to robię. Nie chcę krzyczeć, a krzyczę. Nie rozumiem tego.“ Popatrzyła na mnie oczami, w których ukryta była mądrość dziesiątek lat przechodzonych z Bogiem, i powiedziała: „To krzyczy twoje wewnętrzne dziecko.“ I zaczęła śpiewać. Położyłam głowę na jej ramieniu i słuchałam. Śpiewała w języku, którego żadna z nas nie znała. Śpiewała kołysankę. Ciiiiiii… Ucisz się… W ciszy i ufności w Boga leży twoja siła.

Albowiem tak mówi Pan Bóg, Święty Izraela: „W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła.”
Izajasz 30,15

Przestrzegam praw autorskich twórców fotografii.
Obrazki możesz za darmo pobrać, przesłać czy udostępnić publicznie. Niech będą dla Ciebie zachętą.